Tegoroczne postanowienia, czyli jak to Palp bicka jak udo wielkiego hoduje…

officeWyszło, Moi Drodzy, tak ciekawie, że Palp w swoim korpo zmianę stanowiska zaliczył. Tak, tak, korpo-ludź pełnym pyskiem i całą gębą. Z kierującego 19-osobowym teamem stał się nagle kierującym 75-osobowym zespołem, sygnaturka w mailu zrobiła się dwa razy dłuższa (sam nie pamięta już za bardzo jak brzmi) – urosła chyba wraz z listą obowiązków – bo ta natychmiast 3 razy dłuższa się chyba zrobiła. Nie jednak długość sygnaturki ani tym bardziej długość listy obowiązków wpływają na wysokość comiesięcznych wpływów na konto Palpa. Bo wiecie… tu się, niestety, nic na razie nie zmieniło. Smuteczek taki, co nie?

Czyli wiecie, jak jest. 28 każdego miesiąca Palp nerwowo 10 razy dziennie sprawdza stan swego konta, a gdy tylko zobaczy przelew krzyczy do ekraniku telefonu:

– Dzień dobry, wypłato! Siadaj, rozgość się, posiedź trochę u mnie!

– A nie, dzięki – opowiada wypłata – ja tu tylko na chwilę… – I topnieje jak głupia do połowy swej wielkości w ciągu 24 godzin od pojawienia się na koncie.

No, tak z grubsza nie zmieniło więc to wiele. Na wakacje mnie w tym roku nie stać, na wyskoki weekendowe chyba jednak też nie, szaleństwa odłożyłem na lepsze czasy, tak jak i budowę terrarium i kilka innych sprośnie nieodpowiednich w tej chwili zachcianek. Ale nie, nie nie! Palp się nie użala, bo Palp powoli się na byłym stanowisku nudził. Teraz ma wyzwania, teraz coś się dzieje, i teraz jak przychodzi z fabryki to wie, że jest zmęczony od pracy a nie od szukania-sobie-zajęcia. Poza tym ludzie fajni z Palpem pracują (pierwszy raz utrzymuje z ludźmi z biura życie towarzyskie poza pracą). Podejście Palpa o pracy zmieniło się jakoś niedawno, schował do kieszeni dumę i ogólnie cieszy się, że ma za co opłacić czynsz. A lepsze czasy może kiedyś przyjdą. Bo przyjdą, prawda? (Muszą kiedyś przyjść, kurwa!)

Teraz Palp postawił sobie za cel rzucenie fajek. Najlepiej tak daleko musi je rzucić, żeby czasem nie obiec do nich tego samego dnia i nie ponieść z pokorą z podłogi. Kiedyś mu się udało – 3 lata nie palił. Ale jak to nie palić, jak wokół prawie wszyscy palący? Ale rzucić trzeba. Te wakacje („wakacje” w sensie ogólnie przyjętym, urlopu to ja wtedy nie miewam) mają być chwilą zabrania się za siebie. Kiedy to Palp z okrutnych 95 prawie kilo (objawiających się ciążą gastronomiczną koło siódmego miesiąca) zszedł na 78 w zeszłą jesień i 72 dzisiaj. No, 72 to już może jest od kilku miesięcy, z wahaniami między 71 a 74 kilo. Zimą, kiedy już miał się „za siebie wziąć” – zaliczył jednak kontuzję unieruchamiającą go na 5 tygodni, z kategorycznym zakazem nadwyrężania się przez następnych kilkanaście.

Kwietniową porą okurzył jednak (nigdy nie używane, fabrycznie nowe) 10-kilowe hantle i zakładając niewielki ciężarek – machać zaczął pod czujnym okiem osoby dużo bardziej doświadczonej. Słabo podchodził do tematu, bo będąc zawsze szkieletorem bez mięśni wmawiano mu że „to genetyka, u nas w rodzinie takie machanie nic nie daje”. Machał, wywijał, podnosił, podciągał, nogami przebierał, brzuch prężył, co drugi dzień, bo tak trzeba, bez wyjątku, bez ociągania, w pocie czoła, i strugach tegoż płynu po dupie cieknących – dodając, odejmując ćwiczenia i serie wydłużając, licząc minuty i jęcząc czasem z przegrzania organizmu.

Mijał tydzień za tygodniem.

Palp zaczął też rowerem jeździć. A nie jeździł już lata całe. Ba! Palp nawet dał się na piłkę namówić chłopakom z korpo swojego – co od razu kontuzją łydki przypłacił, ale wcale nie ma zamiaru rezygnować, lecz pokornie, ale i z radością, raz w tygodniu, przez całe lato futbolowemu szaleństwu się oddawać zamierza! Ha! Palp się w prawdziwe buty piłkarskie wzbogacił, na wypasie, mówię Wam, pełen piłkarski lans wyższej sfery, prawie jak futbolista B-Klasy wyglądam! A co będzie, jak nadmienię, że aż świerzbią mnie łapy, żeby znowu na siatkę pochodzić, jak lata całe temu?

I wiecie co? Usłyszał nagle „Palp, kurwa, bicka będziesz miał niedługo większego, niż ja udo”. A kilka dni matka Palpowa, własna, rodzinna (nie dzielę się nią z nikim ale to nikim w ogóle), osobista wręcz bym powiedział, w odwiedziny przybywszy, spojrzała i rzekła „Palp, ty jakiś taki w barach szerszy się zrobiłeś…”

No, Kochani Moi, rzeknę Wam ja szczerze, mięśni takowych, w ilościach takich jak obecnie, to ja nawet nigdy nie podejrzewałem o istnienie pod własną, mało owłosioną skórą. Teraz bicek to mięsień prawdziwy a nie zwisająca błona pod pachami, a cycek nie wygląda jak u karmiącej matki, jeno przyjemnie się pod t-shirtem odznacza. A motywuje toto do dalszej pracy strasznie. A jako że Palp jest z tych, co sami lubią sobie udowodnić, że można, to i voila! Na początku nie mogłem jednego ćwiczenia na brzuch zrobić z większą ilością powtórzeń niż dziesięć? No to teraz setkę dziennie potrafię wycisnąć! Problem z machaniem 5-kilowymi hantlami? To teraz wywijam dychami. O! Dokładnie! Można? Ależ oczywiście, że można! Nawet już rozważam siłownię, Drodzy Państwo! (A to już zadziwiające jest, doprawdy), bo powoli kończą mi się pomysły na ćwiczenia z hantlami i ciężarem własnego ciała, które można w domu wykonywać. A i korpo ma tą wielką zaletę, że dają jakieś-tam socjalne bajery (jasne, ja bym wolał kasę, ale jak się nie ma co się lubi..), a wśród nich karty sportowe za marne grosze.

Jak widzicie, mało śmiesznie dzisiaj, ani ciekawie za bardzo nie jest. Ale jakoś fajnie mi stabilnie się zrobiło, a i myślami daleko stąd jestem. Ostatnie miesiące za fajne są, żeby tracić czas na zbytki. Jest jeszcze parę planów do zrealizowania, za które nie było czasu, chęci i motywacji w ostatnich latach, a które – jak rzadko kiedy – jest wola i ochota zabrać się właśnie teraz.

Ale powiem Wam jednak… ostatnio kupę debilnych reklam widzę… zbiera się na następną część absurdów w jednym miejscu zebranych… bo jak widzę laskę w podajniku na kręgielne kule, albo szynkę z prosiaka z kilkuletnim chłopcem na opakowaniu… to aż mnie klawiatura świerzbi…

 

 

Czytaj więcej na moim blogu 

Advertisements

18 thoughts on “Tegoroczne postanowienia, czyli jak to Palp bicka jak udo wielkiego hoduje…

  1. zimawub pisze:

    Życie jak w Madrycie! Jakoś mi się skojarzył klimat American Beauty… oby sie tylko nie skończyło wszystko jak w filmie. Więc powodzenia życzę i życia w powodzeniu.

    Polubione przez 1 osoba

  2. Jakubie! pisze:

    Palp bez ciąży gastronomicznej? Nie wierzę! To znaczy wierzę, ale mimo wszystko jakoś tak… 😉

    Lubię to

  3. no prosze co za miana, chali sie chwali 😉 tylko ta pensa tfu, u nas to sie mowi zapomoga licha, ale no jak mowisz, ponoc lepsze czasy maja przyjsc, nie?

    Lubię to

  4. Mahjongness pisze:

    Bardzo ładne stwierdzenie można dodać na podsumowanie Twego posta Panie Palp, a mianowicie „Nie słuchaj czczego gadania w stylu „Nie jesteś w stanie tego zrobić”, pierdolić tego rodzaju farmazony, jeśli czegoś chcesz i systematycznie i z determinacją dążysz do tego to możesz wszystko”, czyli inaczej mówiąc Twymi słowami „Można? Można!”, zmotywował mnie Pan, Panie Palp, ostatnio brakowało mi czasu i też chęci na pewne aspekty w moim życiu, skupiłem się na jednych bardziej niż na drugich, ale niedługo czeka mnie odrobina czasu dla siebie, który poświęcę na rozwój, fizyczny, mentalny, twórczy, good job Mr. Palp, thx for weird kind of motivation! 🙂

    Polubione przez 1 osoba

  5. okragle30 pisze:

    Dobry i motywujący momentami tekst. U mnie po czasie utraty wagi, przyszedł również czas na ćwiczenia. Choć póki co staram się ustabilizować wagę i trochę ogarnąć życie.

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

perfumomania

subiektywnie i ze szpileczką o perfumach...

JA SKORPION

There is another world, but inside this one, inside me.

kayab92's Blog

Just another WordPress.com site

Introweska

Anomalie życiowe

Panna Maruda vs. Świat

Z życia pracoholika. Krytycznym okiem o korporacyjnej egzystencji i wrażliwej duszy poszukującej szczęścia .

Jak napiszę, to będzie

Opowiadania, e-booki, przegląd wydawniczo-kulturalny. Blog Agnieszki Żak

escaape

into another world

Kulturalna szafa

#czytajkulturalnie

pocichutku

.. kilka słów ..

Gabinet Osobliwości

Któren zawiera w sobie curiosa rozmaite ku wesołości, ale i smutney refleksyi odwiedzającey go publiczności pomieszczone

Siupster

Uwaga, Wielki Siu pisze!

cmentarzysko dudsów

by Agata Rutkowska

Book Emperor.

czyli teksty od władcy puszczy.

sztuka prostoty

Blog o wnętrzach, o tym jak wpływają na nasze życie, aby stawało się proste i szczęśliwe.

codziennik

notatki. fotografie. myśli

%d blogerów lubi to: