You should’ve left the light on. Take me to church. Now.

sinead-oconnorMiało być muzycznie. I muzycznie będzie. Miało być o magii Asafa Avidana, na którego koncercie miałem prawdziwą przyjemność być, ale nie o Asafie będzie. Palp odkryje swe pierwsze muzyczne karty. Zdradzi, co rajcuje go w muzyce, co podnieca w treści i co powoduje, że (nieliczne) włosy na rękach stają mu dęba.

Sinéad O’Connor zna trochę osób. Choć „trochę” to może na wyrost, patrząc na rok 2014. , Ci, którzy byli na tyle dorośli, by trawić muzykę na początku lat 90. pamiętają emocjonalny kawałek Nothing Compares 2U Prince’a, dzięki któremu młoda, łysa Irlandka stała się megagwiazdą. Niektórzy mówią, że jednego sezonu, ale ja pozwalam sobie się z tym poglądem nie zgodzić. Po kilku(nastu) latach, kiedy to moje gusta muzyczne bardzo mijały się z tym, co aktualnie Sinéad miała do powiedzenia – usłyszałem zapowiedź najnowszego singla. Już się ze mnie śmieją, że katuję, ale jak tu nie katować, gdy Sinéad zapowiada swój pierwszy album z piosenkami o miłości (to samo w sobie jest już interesujące dla artystki którą na scenie targają emocje wszelakie, ale żeby miłość?), a w pierwszym singlu chce – dość przewrotnie – by ją zabrać do… no właśnie…

Take me to the church,
I’ve done so many bad things that hurts
Take me to the church,
but not the ones that hurt
‚Cause that ain’t the truth
And that’s not what it’s worth
Yeah, take me to church

Ale po kolei. Za co Sinéad jest dla mnie ważna? Za głos, którego większość wokalistek współczesnych może sobie jedynie posłuchać – nie dysponując nawet namiastką tego fenomenu, za teksty – w dużej mierze swoje, ale i takie, w które sama wierzy, za muzę – często powściągliwą, ale potrafiącą wwiercić się nieznośnie gdzieś w głebi czaszki, i za swoją postawę – pod prąd, ale zawsze swoją. Jak każdy artysta i każda artystka, Sinéad O’Connor miała swoje wzloty i upadki – kawałki lepsze i gorsze. Muzycznie nie mi oceniać, bo przecież specem i krytykiem nie jestem. Chciałbym Wam – tak jak większości moich bliższych i dalszych znajomych dać namiastkę tej wielkości i siły. Byście w wolnej chwili sami się na tym zadumali.

Sinéad O’Connor jest tym rodzajem artysty, którego kocha scena. Głos – armatni jak diabli – nie tylko broni się na scenie. On tam eksploduje i eskaluje w sposób, jaki chyba żadnej album studyjny – wydmuchany i wychuchany – nigdy w stanie nie będzie przyjąć. Żeby zobaczyć siłę Sinéad, trzeba jej posłuchać live. Najlepiej może teraz, bo, kilka lat temu, gdy ja miałem okazję ją zobaczyć na scenie, miała okres „cichej, zadumanej” muzyki, nie pokazującej jej możliwości wokalnych. Przed koncertem powiedziała „it will be a silent set”. I nie było ognia. Było duże smutku i dużo przemyśleń, do których czasem nawet i muzyka nie jest potrzebna. I nie jest plastikowym produktem branży. Nie jest jakąś wydmuszką obwieszającą się kreacją z mięsa, przytulającą się nago do ściany czy biegającą w kombinezonie po scenie zupełnie bez sensu pokrzykując jakieś bezsensowne pierdoły. Ja chcę pokazać coś innego.

The Lion and The Cobra.

Pierwszy album studyjny. Z Mandinką i I Want Your (Hands On Me) – swoją drogą pamiętacie Koszmary z ulicy Wiązów z Freddiem Kruegerem? Ach, zapomniałem, Sinead ma na swoim koncie kilka niesamowitych kawałków filmowych. Może na koniec, okay? Tak więc z tej płyty na rozgrzewkę może nie najbardziej znany utwór, nie zraźcie się – klimat ciemny dość, a tajemniczości dodaje Enya. Recytująca w Gaeile. „Never Get Old”. Dla cierpliwych pierwsza próbka wokalu Sinead. Dla lingwistów: spróbujcie choć raz przeczytać ten tekst razem z Enyą…

Óir thug sé ordú da aingil i do thaobh
tú a chosaint i do shlite go léir
Iompróidh siad thú lena lámha sula mbuailfí
do chos in aghaidh chloiche.
Satlóidh tú ar an leon is ar an nathair?
gheobhaidh tú de chosa sa leon óg is a dragan.
(For he will command his angels concerning you
to guard you in all your ways;
they will lift you up in their hands
so that you will not strike your foot against a stone.
you will tread upon the lion and the cobra;
you will trample the great lion and the serpent?”

Na pierwszej płycie jest też Troy. Ludzie się spierają, co oznacza tekst. Niech się spierają jaki wyraz jest na końcu, zaraz po „you’re a fuckin…” Uparci wiedzą, że ojciec Sinead był prawnikiem. Ale kogo to… Co mnie tu znów pociąga? Złość. Prawdziwa, nieskrępowana widownią złość wychodząca uszami, nosem, a przede wszystkim gardłem. I absolutnie unikalne możliwości wokalne, które zadziwiają i wbijają w fotel. Dla mnie też piosenka magiczna otwierająca miejsca, których nie powinno się dotykać za często. Więc jak u mnie usłyszycie ten kawałek: uciekać z domu, albo przyłączyć się do melancholiczno-wspomnieniowego nastroju Palpa. Bedzie się działo.

Oh, I love you
God, I love you
I’d kill a dragon for you
I’ll die
But I will rise
And I will return

I Do Not Want What I Haven’t Got

Z drugiej płyty, na której znajdziecie również Nothing Compares 2U, wybrałem również dwie piosenki. Koncertowo na początek. I Feel So Different. Znów o walce z tym, co było, a już nie jest. Nie mam zamiaru interpretować, bo ja czuję to po swojemu. Może Wy znajdziecie coś dla siebie. Popatrzcie jeno, jak bez własciwie scenografii można zbudować magię spektaklu koncertowego. I co mnie uderzyło od pierwszego spojrzenia. Sinead opowiada historię, kończy ją i schodzi. Uważa za skończoną całość. Oklaski nie są jej częścią. Kończy i wychodzi. Opowiedziała. Tyle.

I started off with many friends
And we spent a long time talking
I thought they meant every word they said
But like everyone else they were stalling
And now they seem so different
They seem so different

Śpiewa także, a może co najmniej w dużej części o sprawach społecznych czy politycznych. Tak, muza musi coś wnosić a nie „o, o, a, a, lalala”. Muza musi dawać do myślenia. Dorosła Sinead śpiewa piosenkę z początku lat 90. Spokojny song, bez fajerwerków, tu liczy się treść. Policja goniła czarnoskórego chłopaka, który miał ukraść motorynkę. Nie ukradł. W czasie pogoni zabił się w wypadku. Nie będę opowiadał, Sinead sama to zrobi. Wbija w fotel? Ależ wbija. Znów kombinacja głosu i treści.

Margareth Thatcher on TV
Shocked by the deaths that took place in Beijing
It seems strange that she should be offended
The same orders are given by her

Universal Mother

Wbrew pozorom, bo niby co tematyka ma ze mną wspólnego, znów znalazłem wiele do myślenia, wiele cicho przemycanego żalu do świata, Boga (Sinead mówi, że istnieje) i ludzi, którzy na tym padole egzystują. Z tego, co pamiętam, na okładce płyty Sinead napisała coś w stylu: „Z mojego doświadczenia z tą płytą proszę Cię, żebyś odsłuchał ją na słuchawkach, siedząc w fotelu, dokładnie w tej kolejności, jak ułożyłam je na płycie”. Wiecie ile mnie kosztowało doniesienie jej do domu, mając w plecaku discmana? Na początek trochę mocniejszej muzy, wychodzimy z melancholii. Video, tym razem oficjalne, trochę w klimacie Human Behavior Bjork, prawda?

She took my father from my life oh
Took my sister and brothers oh
I watched her torturing my child
Feeble I was then but now I’m grown
Fire on Babylon
Oh yes a change has come
Fire on Babylon

Znów ciężko coś napisać. Zwłaszcza, ze rozmyślania filozoficzno-religine nie są moją mocną stroną. All Babies. Pinkpop Festival – ten sam z którego macie powyżej Troy. Sinead 7 lat później.

All born into great pain
All babies are crying
For no-one remembers God’s name

Na koniec płyty kawałek, który – jak to bywa – każdy definiuje jak umie. Ale coś w tym pięknego, że słuchając „wprost” ma się małą nagrodę za to, że posłuchało się Sinead. I słuchało płyty dokładnie tak, jak ona poprosiła. Od pierwszego do ostatniego kawałka. Thank you for hearing me. No tak, ale tu są dwa dna. Albo i więcej den.

Thank you for hearing me
Thank you for loving me
Thank you for seeing me
And for not leaving me

Hmmm… na koniec Take me to Church. Tak, to nowe, co dopiero wyjdzie. Już dziś widziałem video, jakieś wycieknięte, ale znikło tak szybko jak się pokazało. Albo nie, jeśli chcecie zobaczyć, co Sinead przygotowała po prawie 20 latach od kawałków, które wam zapodałem – sami znajdziecie. Ja powiem, że na jednej z płyt (Universal Mother) jest cover All Apologies, znajdziecie też Chiquititę, to Sinead śpiewała Don’t Cry For Me Argentina, i to bardziej komfortowo roni się łzę przy jej wykonaniu House of Rising Sun. Już nie wspominając że Kate Bush śpiewająca z Peterem Gabrielem Don’t Give Up to zwykła amatorka w porównaniu z duetem Sinead z tymże Peterem. To Sinead zaśpiewała tak, że gdyby to do mnie była piosenka, to bym wiedział, że ona chce, żebym się nie poddał. Tak prawdziwie. A może poszukacie Tears From The Moon z Conjure One (na marginesie kto tak samo wielbi tą kapelę?). Albo piosenkę do świetnego filmu Stigmata? Ja na koniec chce Wam pokazać piosenkę do filmu „W Imię Ojca”. Temat bardzo irlandzki, wykonawczyni bardzo irlandzka.

you made me cold and you made me hard
and you made me the thief of your heart

To tyle. Nie było o darciu zdjęcia JPII, nie było o słynnym koncercie-tribute Boba Dylana, gdzie katofaszystowskie rzesze w Medison Squere Garden nie pozwoliły Sinead zaśpiewać (a jak z tego wyszła? WOW!), nie będzie o domniemanych chorobach Sinead i o tym, że jest księdzem. Księżną?

Taka moja Sinead.

Dzięki, jeśli wytrwałaś/eś o tego miejsca.

Advertisements
Otagowane , , , , , , , ,

11 thoughts on “You should’ve left the light on. Take me to church. Now.

  1. […] Jak to łysa baba Palpa o 25 lat w szachu trzyma […]

    Lubię to

  2. Palp Fikszyn pisze:

    […] Jak to łysa baba Palpa o 25 lat w szachu trzyma […]

    Lubię to

  3. […] Jak to łysa baba Palpa o 25 lat w szachu trzyma […]

    Lubię to

  4. ASz pisze:

    Świetny tekst. Najlepszy wpis na tym blogu 🙂

    Lubię to

    • Palpfikszyn pisze:

      Hmmmmm… krytyk muzyczny ze mnie średni!
      Do tego wpisu to chyba trzeba będzie dopisać zakończenie, bo „Bossy” jest zupełnie inna. To nie mogło się skończyć tak, że Sinead napisze i zaśpiewa kilka „piosenek o miłości” jak każda inna laska na scenie. No i nie napisała…

      See I’m special forces
      They call me in after divorces
      To lift you up
      You thought you weren’t much
      And I’ll mean every word
      But be gone with the birds
      Baby I just can’t be yours

      Jest na płycie… ładnie. Dość popowo, gitarowo miejscami, folkowo od czasu do czasu…

      Lubię to

    • elasola pisze:

      Zgadzam się!

      Lubię to

  5. Przeczytałem od słowa do słowa, z przerwami na słuchanie wszystkiego co podrzuciłeś. Kilkakrotnego, zwłaszcza „Feels So Different”. Cały czas pamiętam jak w szoku byłem jak mi pokazałeś ten wykon. No właśnie – wszystko co wiem o Sinead, to wiem od ciebie. Ty mi ją pokazałeś, ty mi ją wpoiłeś, jak słucham/widzę Sinead, to od razu staje mi w głowie „Palp”.

    I za to ci dziękuję i czekam do 11 sierpnia na premierę „I’m Not Bossy, I’m The Boss”.

    Lubię to

    • Palpfikszyn pisze:

      Do usług! Kiedyś czeka Cię jeszcze ługi wieczór z The Cranberries i następny z Depeche Mode – tylko tutaj mogę do Twojej ogromnej wiedzy muzycznej stworzyć jakąś wartość dodaną 🙂

      Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

perfumomania

subiektywnie i ze szpileczką o perfumach...

JA SKORPION

There is another world, but inside this one, inside me.

kayab92's Blog

Just another WordPress.com site

Introweska

Anomalie życiowe

Panna Maruda vs. Świat

Z życia pracoholika. Krytycznym okiem o korporacyjnej egzystencji i wrażliwej duszy poszukującej szczęścia .

Jak napiszę, to będzie

Opowiadania, e-booki, przegląd wydawniczo-kulturalny. Blog Agnieszki Żak

escaape

into another world

Kulturalna szafa

#czytajkulturalnie

pocichutku

.. kilka słów ..

Gabinet Osobliwości

Któren zawiera w sobie curiosa rozmaite ku wesołości, ale i smutney refleksyi odwiedzającey go publiczności pomieszczone

Siupster

Uwaga, Wielki Siu pisze!

cmentarzysko dudsów

by Agata Rutkowska

Book Emperor.

czyli teksty od władcy puszczy.

sztuka prostoty

Blog o wnętrzach, o tym jak wpływają na nasze życie, aby stawało się proste i szczęśliwe.

codziennik

notatki. fotografie. myśli

%d blogerów lubi to: