Optimistic review of the month

News1Tak, każdego dnia telewizja, prasa, radio i niezliczone serwisy internetowe zalewają nas newsami. I nie ukrywajmy, mało w nich jest tych, z pozytywnym przesłaniem. Gwałty, huragany, korupcja, bieda, zabójstwa, pedofilia… to nasza codzienność. A ja, na pohybel większości, z całości ostatniego miesiąca (oj tak, mało-dużo się działo, więc zamilkłem na chwilę).

Jak zauważyliście: mieliśmy Dzień Niepodległości. Jeśli jesteście spoza Warszawy, widzieliście w TV. Pozytywy? Ależ są, oczywiście. Kilku w pierdlu, kilkunastu dostało jakieś grzywny i zawiasy. W takim tempie wsadzimy ich za kratki za 200 lat, ale lepsze to niż nic. Kilku popierdoleńców jest w aresztach i więzieniach. I to się liczy. Poza tym, absolutnym hitem tamtych dni był widok wzruszonej Edzi Górniakowej wpinającej kwiatki w zgliszcza tęczy (tak, TEJ tęczy, co się spaliła ze wstydu jak zobaczyła naszych „pat-ryj-otów”. Poza tym (jeszcze raz) dowiedzieliśmy się, że skurwielki, które spaliły wóz TVN 2 lata temu też w pierdlu są, a szkody wyceniono na prawie 700 tysiaków. Niech się Zawisza z Bosakiem zrzucą, a co!

W badaniu robionym w Mieście Trochę Prowincjonalnym wyszło, że gdyby teraz były wybory, to mieszkańcy do warszawskiego koryta najchętniej wysłaliby… Pisiory. Tak niecałe 30% tak rzekło. Pozytyw? Na drugim miejscu… SLD, o punkt procentowy za PO. A najlepszy powód do cieszenia się, że poza „parlamentem” Pan Janusz K-M (nie napiszę tego nazwiska, przez klawiaturę mi nie przejdzie) oraz PSL. Ale oczywiście wioski i wioseczki zagłosują, a ludowcy puszczą się dokładnie z każdym kto da im 3 teki ministerialne. Nawet z Palikotem. Pomyślałem chwilę… przecież pan K-M nigdy nie wchodzi do parlamentu, z czego tu się więc cieszyć? Ach, wiem. A tego, że tym razem też nie wejdzie.

Na antenie byłem telewizji muzycznej MTV pojawił się zjawiskowy program. Nie wiem, czy zauwazyliście, ale w reklamach literówka jest. Miało być „Warsaw Whore” wyszło im „Warsaw Shore”. Po zrobieniu castingu wybrano największe możliwe kurwiszcza i czterech wytatuowanych prawie-muszkieterów specjalistów od szpachlowania drobiu (gdzieś czytałem, że jednemu szabelka nie działa, więc może z tymi muszkieterami nie przesadzajmy). Pierwszy odcinek obejrzałem (tak, świadomie) ze szczęką na podłodze. Drugiego oczekiwałem prawie z wypiekami na twarzy. Trzeciego już się nieco boję zobaczyć. Pozytyw? Teraz zjawiska polegającego na tym, że laska idzie na imprezę z zamiarem wyrwania przystojniaka lub przystojniak idzie na imprezę z one-night-standem w głowie i zapasem gum (bynajmniej nie do żucia) nikt o zdrowych zmysłach nie nazwie kurwieniem się. To niewinne wybryki, uroki życia, może nawet ubarwieniem codzienności. „Kurwienie się” jest od teraz zarezerwowane dla innej jednostki chorobowej. A na marginesie: jakim kurwa prawem „Warsaw”??? Ratusz powinien podać do sądu za ośmieszanie miasta.

Premier Tusk „zrekonstruował” rząd. W tym jest oczywiście pozytyw. Od lat pracy w domu towarzyszy mi włączony w tle telewizor z TVN24 w tle. Ostatnio wiało już z niego taką nudą, że przełączałem na TVN. Dzięki temu (czyżby „dzięki”?) dowiedziałem się o tak ekscytujących programach jak „Szpital” (jeden odcinek bez kurwienia się w dowolnej kombinacji uważam za stracony – pacjent z sąsiadką, pacjentka z kolegą brata, brat z nauczycielką ewentualnie chłopak pacjentki z jej bratem tudzież eksem. W „Szpitalu” zawsze jest podtekst seksualny) oraz Wawa Non Stop. Drugi wytwór podziwiam nie mniej. Ni cholery nie wiem o co w nim chodzi. Niby jakieś twarze się tam pojawiają, ale dlaczego oni do cholery w większości mieszkają w jakimś wielkim wypasionym domu wszyscy jedno na drugim i pracują w jednej knajpie? Rutkowskiego trzeba będzie wysłać. A za 50 lat na bank Wołoszański się tym zajmie jako zagadką XXI wieku (będzie żył, on jest nieśmiertelny, jak przedwojenny polski nacjonalizm). Jaki więc pozytyw? Nic nie rozszerza tak oczu ze zdumienia jak durne programy. Rozwijam swą wiedzę ogólną. A poza tym w portfelu mam karteczkę „w razie wypadku wywieźć do szpitala w sąsiednim mieście” – na wszelki wypadek.

Do telewizorni znów zapraszany jest pan adwokat Giertych. Taki ugrzeczniony, pozytywnie wytapetowany frazesami i prawie że opozycyjny. Normalnie gdybym nie pamiętał jego wspólnych rządów z Pisiorami, niesamowitych, odkrywczych i tych jakże objawionych prawd najprawdziwszych płynących z jego ust kilka lat temu – dałbym się nabrać. Pozytyw? Zaczynam wierzyć w siły nadprzyrodzone. Jakaś tam siła musi być (pewnie na górze, choć patrząc na zmianę może jakaś na dole) która sprawiła cud i ideologicznie niereformowalny – stał się nagle ujarzmionym prawnikiem? Karmię się tą myślą, bo jak rzadko kiedy, od jakiegoś czasu staram się myśleć jeno pozytywnie o tym świecie.

Pewien polski kreator mody (tak to się nazywa ta profesja?) zrobił pokaz w kościele. Dupy pobiegały chwilę między chrzcielnicami w kusych kreacjach w takt bluźnierczych kawałków i stał się diabelski chaos. I dobrze, że się stał. Dość mam już newsów wszelakiego rodzaju płynących z Dominikany czy komentarzy umysłowo sprawnych inaczej ekspertów w czarnych sukienkach pouczających o moralności, psychologii dziecięcej, seksualności orientacji wszelakich (tych klasycznych i tych nieklasycznych). Choć przez chwilę w polskim kościele coś się działo ładnego i co można było podziwiać. Taki jest pozytyw. Na dzień czy dwa kościół stał się miejscem sztuki a nie nienawiści.

Polscy kibice mają nowego idola. Po Małyszomanii, Stochofilii i Żyłomanii przewiduję wkrótce… Biegunkę. Krzysiu na pohybel wszystkim (wiatrowi przede wszystkim) skoczył tak, że wygrał pierwszy konkurs. I dobrze! Takich pozytywnych ludzi trzeba. Pieprzyć malkontenctwo, nie słuchać tych, co nie wierzą i iść swoją drogą. I ostatni akapit piszę bez cienia zawiści, ironii czy cynicznego kpiarstwa. Tak, cieszę się, że chłopakom się udaje coraz lepiej, i że coraz większa ich liczba liczy się na świecie. A i to zajebiste, ze w końcu 19 czy 20-latek zachachmęcił na górze tabeli i zrobił w konia Austriaków, Niemców, Finów czy innych Czechów. I życzę tego, co większości polskim sportowców nie wychodzi. Może systemowe podejście do dyscypliny da do myślenia włodarzom innych związków sportowych i w końcu, za 5 czy 10 lat będziemy mieli fajne, dobre i nie zapyziałe drużyny. Ha! I cieszę się, że mimo że skoków jako takich od lat nie oglądam, coś mnie tknęło i tym razem obejrzałem.

No, to tyle ode mnie po miesiącu.

Czytaj więcej na moim blogu:

Reklamy
Otagowane , , , , , ,

4 thoughts on “Optimistic review of the month

  1. dinki pisze:

    dla mnie z perspektywy zagranicznej niektore newsy z Polski sa wrecz banalne przy takim huraganie w Azji

    Tematy, ktore zapamietalam bo sie dlugo przewijaly przez media ale z perspektywy zagranicznej nie rozumiem tego calego „Halo” wokol to:

    – brzoza smolenska
    – krzyz
    – posel Niesiolowski i tekst o szczawiu i mirabelkach
    – tecza

    Polubienie

  2. O, widzę, że dwie czytane przeze mnie osoby zwracają uwagę na podobne sprawy w tym samym czasie 🙂
    http://wykorzystajto.wordpress.com/2013/11/26/jakprzeprogramowac/

    To dobrze! Na pohybel ponuractwu!

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

perfumomania

subiektywnie i ze szpileczką o perfumach...

JA SKORPION

There is another world, but inside this one, inside me.

kayab92's Blog

Just another WordPress.com site

Introweska

Anomalie życiowe

Panna Maruda vs. Świat

Z życia pracoholika. Krytycznym okiem o korporacyjnej egzystencji i wrażliwej duszy poszukującej szczęścia .

Jak napiszę, to będzie

Opowiadania, e-booki, przegląd wydawniczo-kulturalny. Blog Agnieszki Żak

escaape

into another world

Kulturalna szafa

#czytajkulturalnie

pocichutku

.. kilka słów ..

Gabinet Osobliwości

Któren zawiera w sobie curiosa rozmaite ku wesołości, ale i smutney refleksyi odwiedzającey go publiczności pomieszczone

Siupster

Uwaga, Wielki Siu pisze!

cmentarzysko dudsów

by Agata Rutkowska

Book Emperor.

czyli teksty od władcy puszczy.

sztuka prostoty

Blog o wnętrzach, o tym jak wpływają na nasze życie, aby stawało się proste i szczęśliwe.

codziennik

notatki. fotografie. myśli

%d blogerów lubi to: