Dajesz się wydymać cukinią?

VegetablesObyśmy żyli w ciekawych czasach – mawia się czasem tu i tam. Czyż te nie są ciekawe? Doczekaliśmy dnia, kiedy to szef kk w naszym pięknym kraju dokonuje soczystego, wyrazistego przejęzyczenia. Ja kiedyś słyszałem, że przejęzyczenie jest wtedy, jak się język zsunie z cipki na odbyt, i mimo wszystko właśnie tą zasłyszaną definicję tego słowa preferuję. Jednak jeśli chce sobie ktoś używać innej: voila, nic mi do tego. Całe szczęście, że z rzeczoną organizacją nie łączy mnie wiele wspólnego – rozumiecie, wychodzę z założenia, że gdy facet chce nosić sukienkę, to jego sprawa, i nic mi do tego, ale niech ma chociaż minimum cywilnej odwagi i na parady chodzi. Może to będzie następny krok? No dobrze, ale nie o tym dzisiaj chciałem napisać…

A będzie (jak zwykle) krótko na temat tego, jak nas w balona robią różnego rodzaju producenci. I żeby nie było, dość mam już ględzenia jaką to jakoś żarła w sklepach kupujemy. Widzimy chyba, co kupujemy, tak? A jak ktoś nie czyta, to już sam sobie szkodzi. Dosłownie. I żeby nie było, że jakimś żywieniowym faszystą jestem czy kulinarnym francuskim pieskiem. O nie, daleko mi od tego! Jednak nie kupuję „parówek” z 20% mięsa, przetworów, w których lista obecności składników przypomina tablicę Mendelejewa czy „naturalnych” soków z 60% zagęszczacza, którego jest 3 procent. Staram się jednak po prostu unikać badziewia. Wiecie o co chodzi? Wystarczy, że szkodzę sobie alkoholem i ostatnio (niestety znów…) fajkami, a do tego mało regularnym życiem i permanentnym stresem, by jeszcze żreć chemię.

Stoję sobie więc dzisiaj w kolejce do kasy w nowym i jeszcze pachnącym markecie na rogu. Duży, największy na osiedlu, ustępuje asortymentem jedynie Kerfurowi dwa przystanki dalej. Biedra się przy nim chowa w swym skarleniu i mikropowierzchni. Więc stoję, wykładając na taśmę towary. Marchew, paprykę, z kilo pomidorów, cukinię, bakłażana, trochę wędliny, woda mineralna (nie powiem która, ale mam ulubioną). Co? Niby jak zajebiście „zdrowo”? Bo ja wiem, upiekłem to dziś z ziemniakami w ramach lowcostowej kolacji. Za mną matka z dzieckiem. Też wykłada produkta wszelakie. Kaszki i jogurty z „owocami” (wiecie, że gdyby w każdym polskim jogurcie jagodowym były prawdziwe owoce, to zużywalibyśmy sami całą produkcję Szwecji?) które obok owoców rzadko stoją nawet (wyguglajcie, czym są te „owoce”), kupa ciastek, czekoladowych dupereli, sosy w proszku, kilka puszek, gotowe dania w słoikach. I nagle, uwaga uwaga! Kapusta pekińska. Na moje oko: dwie siaty chemii i kawałek zieleniny. Dziecko na oko miało 40% masy za dużo niż trzeba, matka z 80% więcej. Po co ludzie to kupują? Z lenistwa? Żeby się później użalać, że są grubi? Bo nie przez cenę, kobita zapłaciła na pewno więcej niż ja. Na marginesie – zamyśliłem się przez chwilę. Czy ona świeci w nocy? To by mogło uatrakcyjnić życie seksualne. Chociaż taki byłby pożytek.

Mnie za to zawsze bawią produkty „eco”. Nie ma większej ściemy i większego zakłamania jak wmawianie ludziom, że coś z zieloną nakleją jest zdrowsze i lepsze niż taki sam produkt bez niego. Wiecie, że nawet Amerykanie zabronili już używania w reklamach żywności „ekologicznej” sformułowania „zdrowsza”? Bo po prostu nie jest.

A teraz popatrzcie jak bardzo w bambuko robią was sklepy „eko”. Kilka przykładów z pierwszej ręki. Ceny sklepu ekologicznego, a w nawiasie „normalnego” – z jednego z marketów z dostawą do domu. Ceny za kilogram, chyba że zapisano inaczej.

Cukinia 20,00 zł (3,99 zł)

Dynia 9,00 zł (2,99 zł)

Marchewka 6,00 zł (1,69 zł)

Pietruszka 14,00 zł (5,99 zł)

Papryka czerwona 38,00 zł (5,99 zł)

Papryka zielona 38,00 zł (4,99 zł)

Nektarynki 26,00 zł (5,99 zł)

Pomidory 22,00 zł (3,99 zł)

Cebula czerwona 15,00 zł (3,99 zł)

Gruszki 20,00 zł (najdroższe 4,49 zł)

Cebula biała 10,50 zł (2,49 zł)

Kapusta włoska 15,00 zł (1,99 zł)

Buraki 8,20 zł (1,99 zł)

Seler 11 zł (za sztukę!) (2,99 zł za kg)

Cytryny 20,00 zł (7,49 zł)

Kalafior 14,50 zł (za sztukę!) (3,49 zł)

Mandarynki 22,00 zł (6,99 zł)

Arbuz mini 12,50 zł (za kg!) (1,99 zł)

Brzoskwinie 29,00 zł (5,99 zł)

I teraz pytania:

  • Czy tylko ja uważam, że trzeba być ograniczonym, płacąc 6 razy więcej za arbuza czy 5 razy więcej za cebulę tylko dlatego, że niektórzy nam wmawiają że tak jest „zdrowiej”?
  • Czy słyszeliście kiedyś, żeby szefowie kuchni, nawet Ci najlepsi, zaopatrywali się w „hurtowniach eco”? Nawet oglądając głupie programy w TV nie zauważyłem, żeby tak było. No, może poza panem Amaro, ale z tego co wiem, to on osobiście wybiera dostawców i ogląda każdy produkt, nie ze względu na ekologiczność, ale na smak i zapach. 

Brawa więc dla marketerów i lobbystów, bo mam coraz większe wrażenie że to całe lobby zdrowo-żywnościowe to jeszcze większa stonka niż ekoterroryści z wszelakiej maści grup. Nie dawaj się wydymać eko-cukinią, ani tym bardziej eko-dynią.

I tak na marginesie już zupełnie 🙂 Kiedyś siedzę w domu, gdy nagle słyszę dzwonek do drzwi. Otwieram, a tam paniena wyglądająca jakby ją ze squatu wyciągnęli. Nie zdążyłem nic powiedzieć, a ta słowotok jak na amfetaminie:

– Dzień dobry, ja jestem w WWF-u, słyszał Pan o WWF-ie? (tu nawet nie zaczekała na moją odpowiedź), bo my mamy teraz taką akcję ogólnopolską, i zbieramy na ryśki nasze, słyszał pan o akcji? (znów zero zatrzymania słowotoku), niech pan zobaczy, te nasze ryśki to takie duże kotki, największe jakie mamy (jeb! Rozwija mi przed oczami folder z rysiami, zdjęcia, rysunki, tekst, grafika cud miód orzeszki) i one są proszę pana zagrożone i ogólnie zbieramy na nie teraz żeby wdrożyć program ochrony, bo nasze ryśki mieszkają w lesie i mają fajne zachowania (napierdala mi jak dziecku. I naglę chwila zawahania. Panna zawiesza się i strzela). A wie pan cokolwiek o ryśkach?

Chwila zastanowienia

– Tak. Wiem, że wszystkie Ryśki to fajne chłopaki.

I wiecie co? Wysłali mi idiotkę, która nie zaczaiła żartu. To tyle mojego króciutkiego (jak zwykle) pościka.

 

Czytaj więcej na moim blogu:

Reklamy
Otagowane , , , , ,

13 thoughts on “Dajesz się wydymać cukinią?

  1. Palp Fikszyn pisze:

    […] Wydymani cukunią […]

    Lubię to

  2. […] Jak się dać wydymać cukinią? […]

    Lubię to

  3. dinki pisze:

    Jednym z czynnikow dlaczego tak uparcie siegamy po zywnosc przetworzana jest wygoda. Nie chce sie nam gotowac. Mamy zakorzenione przekonanie ze gotowanie dlugo trwa i jest pracochlonne.

    Niezaprzeczam przy niektorych przepisach gotowanie jest faktycznie pracochlonne i troche trwa.

    Przy innych jednak nie zawsze sprawdzaja sie te tezy.

    Np Zupa.
    Zupa z torebki – zero wysilku i w 5 minut gotowa. Ok tutaj jesli chodzi o czas to punkt dla zupy z torebki. Ale 0 punktow za bezproblemowosc.

    Zupa warzywna gotowana samemu to tez danie bezproblemowe. Miesko rosolowe sru do gara i mrozonke warzywna + troche przypraw. Latwe?Latwe ! Tylko kolo 0,5 godziny musi sie gotowac. Ale za to nie wymaga dogladania – mozna sonet machnac w tymczasie albo o zgrozo zasiac marchewke w „wiejskim zyciu” :).

    Druga sprawa jesli od czasu do czasu zafundujemy sobie zieleninke „al natura” albo mrozonke albo konserwe to tez oszczedzamy na czasie.

    Przyznam szczerze ze choc jestem kobieta to nia mam absolutnie natchnienia do gotowania (tzn gotuje ale bez entuzjazmu i piesni na ustach). Tak czesto jak sie da stosuje tak zwana kuchnie alternatywna. Czyli albo nie gotuje wcale albo minimalnie.

    Menu Nr 1
    1 ogorek (na surowo),1 papryka na surowo i szynke w plasterkach

    Menu Nr 2
    Fasolka konserwowa + opakowanie boczku w kostkach. Razem wymieszac i do mikrofali na 2 minuty (ewentualnie na patelni) .

    Menu nr 3
    Puszka czerwonej fasolki + puszka tunczyka + 3 ogorki konserwowe pokrojone w kostke.
    Wszytko razem wymieszac.

    Wszytkie „dania” powyzej so gotowe w mniej niz 3 minuty a sa o wiele zdrowsze od tzw „gotowcow” kupionych w markecie

    Lubię to

  4. olszyn pisze:

    Samolot po inteligencję, ten o 11:00, odleciał, no nie wiem, chyba o 13:00!

    Lubię to

  5. Ludzie zaczynają wczytywać się w etykiety zwykle wtedy, gdy mają na coś uczulenie albo cukrzycę / nietolerancję glutenu itp. Wiem z autopsji. Można przeżyć duży szok, dowiadując się, w jakich produktach (nieraz słonych) jest cukier albo ile tłuszczu ma naprawdę produkt beztłuszczowy. O ironio, chyba zdrowiej żyją właśnie… chorzy, bo muszą uważać, co jedzą, i przyswajają w błyskawicznym tempie szczegóły typu ‚w bezcukrowej czekoladzie jest więcej tłuszczu’ czy ‚syrop glukozowo-fruktozowy jest gorszy od cukru, a brązowy wcale nie jest zdrowy’.

    Śmiać mi się chce, gdy ktoś kupuje – jak tu piszesz – tanie parówki o 20% zawartości mięsa i potem się skarży, że są niedobre.

    Z tymi produktami eko – różnie bywa. Ja mam na przykład świra na punkcie jajek, raz, bo warunki trzymania drobiu, dwa, naprawdę czuję różnicę w smaku. Oczywiście jestem wierna dwóm firmom, nie wszystkiemu co ma nalepkę ‚z wolnego wybiegu’.

    A z tymi zakupami – kiedyś robiąc zakupy sama przyłapałam się na tym, że stosuję jakiś dziwny przelicznik. Np. Szkoda mi pieniędzy na paprykę, które kosztowała 10 zł za kg (czli jakbym wzięła 2 sztuki, zapłaciłabym max. kilka zł). A zupa w proszku za 2 z hakiem, czipsy za 4 zł i cola za 5 wydają mi się wręcz niedrogie.

    Nie mówiąc o cenach fast-foodów. Ludziom się wydaje, że sa tanie. Szczerze, przyjrzałam się kiedyś w galerii handlowej cenom dania w wege barze i fastfoodziarni. Jak się policzy realnie kupowane ilości jedzenia w fast-foodziarni, bo rzadko kto kupuje SAME frytki czy jednego burgera, to McZestawy kosztują tyle co porządny obiad. A i sam burger bywa że i 10 zł. Gdzie tu oszczędność? Markieting i psychologia, naturalnie 🙂

    Lubię to

    • Palpfikszyn pisze:

      Wiesz, z jajkami to się zgodzę, ale tu jest kwestia smaku, rzeczywiście zerówki są lepsze. Ale to tak jak z wędlinami, tanie są tanie a droższe… wiadomo, czasem nawet jakieś smaki ma 🙂

      A fastfoodziarnie omijam szerokim łukiem, czasem skubnę jakiegoś kebabiszcza, ale to raczej emergency 🙂

      Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

perfumomania

subiektywnie i ze szpileczką o perfumach...

JA SKORPION

There is another world, but inside this one, inside me.

kayab92's Blog

Just another WordPress.com site

Introweska

Anomalie życiowe

Panna Maruda vs. Świat

Z życia pracoholika. Krytycznym okiem o korporacyjnej egzystencji i wrażliwej duszy poszukującej szczęścia .

Jak napiszę, to będzie

Opowiadania, e-booki, przegląd wydawniczo-kulturalny. Blog Agnieszki Żak

escaape

into another world

Kulturalna szafa

#czytajkulturalnie

pocichutku

.. kilka słów ..

Gabinet Osobliwości

Któren zawiera w sobie curiosa rozmaite ku wesołości, ale i smutney refleksyi odwiedzającey go publiczności pomieszczone

Siupster

Uwaga, Wielki Siu pisze!

cmentarzysko dudsów

by Agata Rutkowska

Book Emperor.

czyli teksty od władcy puszczy.

sztuka prostoty

Blog o wnętrzach, o tym jak wpływają na nasze życie, aby stawało się proste i szczęśliwe.

codziennik

notatki. fotografie. myśli

%d blogerów lubi to: