Kolejny list otwarty do Prezydent Warszawy, a co! Nie można?

waw-flaga

Pani Prezydent! W związku z Pani nadobecnością w mediach, niezbędną do wygłoszenia licznych obietnic przedwyborczych (przedreferendalnych) związanych z  wiadomym dniem, pragnę wyrazić swoje życzenia dla Pani i siebie: życzę Pani, (oraz sobie jako mieszkańcowi Warszawy) takiego straszaka w każdym półroczu Pani przyszłej prezydentury – w którą nie śmiem wątpić. Ilość newsów stołecznych, nowych inwestycji, konferencji prasowych poraża i zachwyca! Szkoda jednak trochę, że myśli Pani tylko o niektórych Warszawiakach: najlepiej tych co mają dzieci, tych co jeżdżą komunikacją, tych co korzystają z teatrów. Jednocześnie chciałbym zwrócić Pani uwagę na potrzeby różnych grup społecznych, licznie w Warszawie reprezentowanych, o których zapomina Pani w każdym swoim wystąpieniu. Nie mówię tu już o realizacji i wyciągnięcia dłoni w geście chęci porozumienia i wrzucenia na wyborczy ruszt przysłowiowej marchewki: potrzeby niektórych nie są w ogóle brane pod uwagę.

Mam wrażenie, że Warszawa ma się jeno rozmnażać. Liczne ulgi dla posiadających potomstwo (im liczniejsze, tym lepiej) już mnie nudzą. Nie zachęci się mnie Pani do głosowania na siebie, ani nie zniechęci do pójścia na referendum. Nie mam dzieci, więc nowe przedszkola czy szkoły, mówiąc kolokwialnie, gówno mnie obchodzą. Jak mi zbudujecie nowe wesołe miasteczko z drabinkami, zjeżdżalniami pod blokiem z bandą drących ryja gówniarzy od rana do nocy – przeprowadzę się. Nie zachęci się mnie również (ani mi podobnym) do siebie fundując „prawdziwym Warszawiakom” częściową refundację biletów do zoo czy teatru. Umówmy się: w zoo bywam raz na dwa lata i mogę sobie pozwolić na kilka złotych różnicy, a w teatrze w Warszawie nie byłem od wieków. Biletów do kina fundować Pani nie chce, więc z mojego punktu widzenia Pani oferta „kulturalna” jest niekompletna, niszowa i krótko mówiąc: denna. Cóż, może z Pani punktu widzenia należę do kulturalnego plebsu, z mojego: ogromnej większości, która nie chodzi do teatrów, opery czy filharmonii. Słyszałem coś o zniżkach na obiekty sportowe. Może to i byłoby fajne, ale ja jednak nie korzystam. A jak już korzystam (od święta niestety znowu) to znów jest podobnie jak z kulturą: skoro stać mnie na sprzęt i odzież za kilkadziesiąt czy kilkaset złotych, to chyba stać mnie na godzinę kortu do squasha. A poza tym bieganie dużo nie kosztuje, a ja jeśli już się ruszam, to czasem pobiegam. Na baseny nie chodzę, bo nie lubię, ale jeśli siłownie jakieś w pobliżu byłyby darmowe i dobrze wyposażone, to może i ciekawie by było. Ale z tego co mi wiadomo, to zatrzymała się Pani na teatrach i na siłownię nie mam co liczyć. Z samochodu nie korzystam, więc mógłbym cynicznie powiedzieć, że sprawa dróg mnie nie obchodzi, ale obchodzi. Płacąc za komunikację pośrednio zrzucam się już przecież na budowę dróg. Poza tym, czy mnie nie myli intuicja, że wiele głównych ulic i tras budowana jest nie z kasy miejskiej ale wyższego szczebla (z domieszką dużą funduszy europejskich?). Och, „Karta Warszawiaka” da mi tańsze bilety na komunikację? No cóż, w imię bodajże 10 złotych różnicy, czyli 120 zł rocznie: jestem w stanie przełknąć tą gorzką pigułkę – nie będę miał hologramu na karcie, którą wyjmuję z portfela raz w miesiącu. Smuteczek. Poza tym, z dróg korzystają podobno wszyscy, biedni, bogaci, starzy, młodzi… a jakoś z „Kartą Warszawiaka” dodatkowe profity i zniżki dostają nieliczni. I tego już nie rozumiem.

Moja Droga Pani Prezydent! Całą swoją pensję od wielu lat wydaję w Warszawie. W dużej części kupując w lokalnych sklepach, pijąc piwo w lokalnych knajpach i zasilając kiesy lokalnych biznesów i pompując kilka tysięcy miesięcznie w warszawską gospodarkę. Nawet kupując w markecie, co niby poza krajem ma siedzibę – dorzucam swą cegiełkę do zatrudnienia Warszawiaków i mieszkańców stolicy. Z czystym sercem mogę powiedzieć, że z 80% wcale niemałych pensji zostawiałem w ostatnich latach w Warszawie, wprowadzając do obrotu kasę zarobioną w innych miastach czy krajach! Czy to mało by też móc wyrażać swe potrzeby?

Pani Prezydent najdroższa! Takich jak ja jest wielu! Związanych z miastem od zawsze, ale przypadkowo urodzonych poza miastem. Stara się Pani (i Pani zespół zachęcić) nas do płacenia podatków w stolicy. Ja oddaję 80% tychże przychodów w postaci rachunków (prąd, woda, czynsz, gaz, zakupy, rozrywka) lokując tam, gdzie z mojego punktu widzenia jest mi potrzebna usługa bądź produkt. Pani Prezydent najzłotsza! Średnio w ciągu ostatnich kilku lat oddawałem fiskusowi tak ze 20-25 tysi rocznie. Przykro mi, poszły na konto innego urzędu skarbowego. Uważam, że jest o co więc walczyć. W sumie mógłbym dużą tego część oddać fiskusowi za granicą, ale rozliczam się w Polsce. Ale nie w stolicy.

Pani Prezydent, Kochaniutka! Czy dając mi zniżkę na komunikację w wysokości 120 zł rocznie chce Pani mnie przekonać, bym zostawił w Warszawie 25 tysięcy swoich podatków? Nie wiem, ile z tego zostaje w kasie miasta. Wyczytałem gdzieś, że z jednego płacącego w Warszawie podatnika zostaje ok. 3 tysiące złotych. Ze mnie zostałoby chyba trochę więcej, bo i średnią warszawską w ostatnim czasie przekraczałem i to nawet znacznie. Liczmy 4.000. To ja mam teraz propozycję. Zamiast takim jak ja proponować pierwszeństwo w zapisach do żłobków, zniżki do teatrów do których nie chodzimy i tańszą o kilka procent komunikację miejską (a wielu z nas, w odróżnieniu ode mnie posiada samochody, więc im taka zniżka wiadomo koło czego lata) – proponuję podział tego co oddaję. Skoro tak łatwo chce Pani rozdawać kasę na subwencje dla „prawdziwych (czytaj Pani „płacących”) Warszawiaków”, to niech będzie sprawiedliwie. Proponuję fifty-fifty, w barterze na dodatek. Dostanę „kartę płatnika warszawskiego” (bo co ma kurwa Warszawiak do miejsca płacenia podatków? Każdy kto płaci to już Warszawiak nagle?) i w ramach tej kwoty będę mógł się rozliczać z gazownią, elektrownią, a kto wie, może i providerem Internetu? TO mnie interesuje, najdroższa ma Pani Prezydent, a nie jakieś mnie zupełnie niedotyczące gruszki na wierzbie. Ja będę miał jakieś konkretne korzyści, z resztę proszę rozdysponować jak się Pani żywnie podoba. Nawet na żłobki czy przedszkola. Gwarantuję, że będę pierwszy, który w PIT-ach będzie pisał „Warszawa”!

Ach, proszę mnie nie podpuszczać, że to mój obywatelski obowiązek, żeby miasto miało za co psie gówna zbierać i żeby utrzymywać straż miejską. Gówna po psie, którego mam na smyczy: sam zbieram (a kto nie zbiera ten chuj), a straż to bym rozpierdolił albo zagonił do prawdziwej roboty a nie do taśmowego nabijania kasy miejskiej mandatami. Wciąż jestem bardziej przekonany, że moje pieniądze lepiej zapracują na moich starszych już wiekiem rodziców w moim rodzinnym mieście. Bo tutaj – mam wrażenie – moje potrzeby nie interesują nikogo w Ratuszu. Nikt nie wyszedł z logicznymi propozycjami dla mnie. To czysty biznes: ja podatki muszę zapłacić, ale miasto już może o nie powalczyć. Póki co, miasto Warszawa nie zrobiło absolutnie nic, bym zapłacił tutaj swój podatek. Oprócz prób antagonizowania „tutejszych” i „słoików” działania Pani Urzędu narażają Panią na delikatne kpiny osób mi podobnych (większości moich znajomych, tak prawdziwych jak i przyszywanych Warszawiaków).

Niech Pani sobie to przemyśli. Teraz z tego referendum nie będzie nic, ale za rok, to kto już wie…

Wyborca

(tak tak, nie mając zameldowania, bo skąd mam mieć, mogę brać udział w wyborach samorządowych – co nie każdy wie, a Pani dyskretnie nie podejmuje tego tematu. powiedzmy to głośno: każdy, nawet ten, kto nie płaci podatków w Warszawie może się dopisać do spisu wyborców, przedstawiając chociażby umowę najmu. Bo taka umowa potwierdza fakt mieszkania w Warszawie. Bycia mieszkańcem Warszawy. A co za tym idzie: prawo do decydowania kto ma nami rządzić)

Reklamy
Otagowane , ,

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

perfumomania

subiektywnie i ze szpileczką o perfumach...

JA SKORPION

There is another world, but inside this one, inside me.

kayab92's Blog

Just another WordPress.com site

Introweska

Anomalie życiowe

Panna Maruda vs. Świat

Z życia pracoholika. Krytycznym okiem o korporacyjnej egzystencji i wrażliwej duszy poszukującej szczęścia .

Jak napiszę, to będzie

Opowiadania, e-booki, przegląd wydawniczo-kulturalny. Blog Agnieszki Żak

escaape

into another world

Kulturalna szafa

#czytajkulturalnie

pocichutku

.. kilka słów ..

Gabinet Osobliwości

Któren zawiera w sobie curiosa rozmaite ku wesołości, ale i smutney refleksyi odwiedzającey go publiczności pomieszczone

Siupster

Uwaga, Wielki Siu pisze!

cmentarzysko dudsów

by Agata Rutkowska

Book Emperor.

czyli teksty od władcy puszczy.

sztuka prostoty

Blog o wnętrzach, o tym jak wpływają na nasze życie, aby stawało się proste i szczęśliwe.

codziennik

notatki. fotografie. myśli

%d blogerów lubi to: