Ciekawostka dnia: łomżyńskie bliźniaki 5 lat ukrywane. Nikt nie zauważył. Doprawdy?

Włączam TVN24 – nota bene jedyną stację informacyjną, którą da się oglądać – a tu zonk dnia. Łomża zapłonęła na mapie Polski płomieniem jasnym i gorącym. Rodzina ukryła przed światem 5-letnie bliźniaki. Tylko kto tu, kurwa, kogo robi w bambuko z takim „newsem”?

Makabryczna historia w Łomży” i „Dziecięcy koszmar w Łomży” – takimi teaseremi częstuje dzisiaj nas TVN24 w popołudniowym programie. Czyli co się stało? Popatrzmy. Normalny, socrealistyczny, jeszcze nieocieplony blok na jednym z łomżyńskich osiedli. Rok 2007. Posiadająca już potomstwo mama zachodzi w ciążę. Dużą, podwójną – brzuch w 2008 roku jest ogromny. Mając inne dzieci – nie ma możliwości uniknięcia wzroku sąsiadów. Z jednej strony normalna egzystencja, z drugiej: brzuch musi być naprawdę wielki. Kryje w sobie dwóch chłopców. Jednak za mały jak na potrzeby łomżyńskiego osiedla. Mama rodzi braci-bliźniaków, i od tej pory ślad się za nimi zatarł.

Rok 2013. Dzieci mają 5 lat. Ale… Nie ma ich. Nikt nie widział. Nikt nic nie wie. Dzieci zapewne nie płaczą (aha), nikt z nimi nie wychodzi z domu (to akurat mogę zrozumieć). Nie ma pieluszek czy ubranek dziecięcych suszących się na balkonie. Nie ma tego wszystkiego, bo -uwaga, uwaga! – nikt z sąsiadów przez 5 lat nie zorientował się, że pojawiła się w bloku dwójka nowych mieszkańców.

Kto tu kogo robi w balona? Wszyscy mieszkańcy, udając że nic się nie stało i na wszelki wypadek nie potrafiący racjonalnie wysłowić się na temat dzieci? Racjonalnie, czyli zgodnie z prawdą, n.p. „Wie pan, no tak były dzieci, ale wie pan, co mnie to, kurwa obchodzi?” albo „Panie, ja, do kurwy nędzy, nikomu do chałupy na siłę wchodzić nie będę”. Zamiast tego sąsiedzi udają głupów, którzy nie czuli smrodu zasranych przez bliźniaków pieluszek (przejdźcie się klatką starego bloku – zawsze czuć rzadkim gównem w okolicach mieszkań młodych małżeństw z dzieciakami. Do tego tam zawsze jest cieplej – w Polsce panuje nieuzasadniona chyba żadną racjonalną przesłanką nauka każąca niemowlaki trzymać w 30 stopniach Celsjusza), nie widzieli ciuszków suszących się na balkonie i nie słyszeli krzyku dzieci. „Takich rzeczy nie słyszałem” – mówi (dosłownie tak – sam widziałem!) sąsiad mieszkający za ścianą. Babcia obok zdziwiona niezmiernie obecnością bliźniaków: „Ja to bym nie wierzyła. I sąsiedzi dobre i te dzieci dobre”. A może w balona robi nas jakiś nierób w jednej czy drugiej organizacji mającej zajmować się zagrożonymi rodzinami? No? Kto?

Czyli co tutaj jest nie tak? Rodzina chora, bo dzieci ukrywa? Sąsiedzi może nienormalni, bo udają głupów, państwo zawaliło, bo przez 5 lat nikt się nie zainteresował i nie wspomógł jakoś wielodzietnej rodziny? Czy państwo polskie? A może media – które zrobiło sobie newsa na pół dnia? A gdy dodam, że rodzina miała założoną „niebieską kartę”, czy to coś zmieni? TVN24 informuje: „Rodzinie przydzielono asystenta rodziny, zajmuje się nią też pracownik socjalny – mówił dyrektor MOPS”. Jak to? Asystent rodziny nie zauważył dwójki dodatkowych dzieci? A gdy dodam, że ta sama stacja, na swojej stronie internetowej dodała, teraz uwaga szczególna, bo to ważne: „Dzieci nie były też szczepione, chociaż przychodnia rodzinna, do której zapisana była rodzina, wysyłała powiadomienia” – to co z tego wychodzi? Matka chciała się zrzec dzieci już w szpitalu. Czyli państwo polskie dowiedziało się o nowych obywatelach. Przychodnia wiedziała, ale 5 lat nie zareagowała. MOPS wiedział, ale nie zaczaił że kogoś tu brak? Czyli według Was: kto zawinił? Kto zabrał dzieciakom 5 lat życia?

Gdyby nie fakt, że już wiemy, że dzieci były niedożywione (10 i 13,5 kg) można by też zapytać, gdzie są granice własnej metody wychowawczej. Czy gdyby dzieci były zdrowe i nie były zaniedbane to wszystko byłoby okay? Pan z opieki społecznej powiedział, cytuję: „Nie było widać oznak zaniedbania”. Czy można i powinno się chować dzieci przed całym światem? Pewnie oświeceni Amerykanie mają takie prawa, u nas zapewne takich nie ma. I ja się zgadzam, ze ich być nie powinno. Dorośli niech sobie robią co chcą i żyją jak im się podoba. Dzieci wyboru nie mają. I mimo mojego już chyba znanego podejścia do dzieci – teraz całym głosem jestem za małymi bliźniakami, a przeciwko rodzicom, którzy ich nigdy posiadać nie powinni. Tylko teraz nagle co? Ukarać i zamknąć zabierając dzieci do ośrodka czy edukować i pomóc, by nigdy nie popełnili więcej takiego błędu? Co? Jasne, że to drugie! W końcu jesteśmy cywilizowanym krajem.

Wyprowadzę Was z błędu. Dzieci już zostały – na czas nieokreślony – zabrane rodzicom i są w ośrodku opiekuńczym. O ich losie zadecyduje sąd a prokurator szuka zarzutów. Ja tam się nie znam – ale się wypowiem, jak to Polacy robią. A może tak pochylić się nad tą rodziną i jej pomóc? Wsłuchać się w potrzeby i zastanowić nad tym, dlaczego się zachowują tak, jak się zachowują?

Życzyłbym sobie jednak ponadto, by tak wpływowe media jak TVN (czy TVN24) zamiast tabloidyzować się każdego dnia coraz bardziej – choć trochę zaczęło szukać prawdziwej dziennikarskiej frajdy ze zrobienia czegoś dobrego. Pomocy ludziom nigdy za mało. Trzeba tylko poszukać tematu, pomyśleć co źle poszło, i pomóc ludziom naprawić. A nie tak jak dzisiaj rozprawiać nad bestialstwem łomżan. Dobrze chociaż, że reporterzy, po całym dniu wejść na żywo komentują to już jednomyślnie „znieczulica społeczna”, pokazując jak łatwo czynić zło wśród prawych, zapewne co niedziela do kościoła zapierdalających, braci i sióstr w naszym mega katolickim społeczeństwie pełnych dwulicowych hipokrytów.

P.S. A wspomniałem już, że dzisiaj w TVN24 był teaser wywiadu z dorosłą ofiarą pedofila? Nie? No to jest dopiero temat dla poważnego medium!

Reklamy
Otagowane , , ,

29 thoughts on “Ciekawostka dnia: łomżyńskie bliźniaki 5 lat ukrywane. Nikt nie zauważył. Doprawdy?

  1. Palpfikszyn pisze:

    O urzędniczkach to chyba kiedyś normalnie napiszę 🙂

    Polubienie

  2. „Trzeba tylko poszukać tematu, pomyśleć co źle poszło, i pomóc ludziom naprawić. ”
    Dobra uwaga. Denerwuje mnie, że sprawą reporterzy zajmują się wyłącznie jako ‚świeżą padliną’. A ja chciałabym się dowiedzieć, co się dzieje potem, jak ta sprawa została załatwiona? Owszem, czasem wracają z kamerą, ale zwykle po to, żeby pokazać, że nic nie zostało rozwiązane, ktoś wziął kasę za markowanie działań albo jest jeszcze gorzej.

    Tez chciałabym usłyszeć, co robić w takich przypadkach.

    Rozpieprzył mnie też przypadek panów ochroniarzy z Dworca Centralnego, którzy nie zareagowali na widok 3 chłopaków tłukących czwartego. Zadzwonili po policję, a potem stali i się gapili, Zgodnie ze procedurami (jak się potem okazało – nie do końca, bo policja była oburzona ich brakiem reakcji).

    Procedury… A człowieczeństwo?

    Polubienie

    • Palpfikszyn pisze:

      Pierwszy akapit Twojego komentarza to własnie dla mnie tabloidyzacja. Zajęcie się tematem nie jest dziennikarz ale jak hiena. Drugi: wspomniana przeze mnie (i przez TVN) znieczulica…

      Polubienie

  3. Mnie zastanawiają dwie rzeczy:

    1. Czy nigdy przez pięć lat nikt nie wchodził do tego mieszkania? Nie mówię o panu z gazowni, bo on nie łazi po całym domu, tylko o rodzinie tych ludzi – babciach, ciociach, i znajomych.

    2. Co ze starszymi dziećmi? Mieszkania w takich blokach są zwykle na tyle małe, że nie da się wyłączyć jednego pokoju z użytku. Czy rodzice wmawiali dzieciom, że rodzeństwo jest chore albo złe i dlatego inaczej traktowane? Dlaczego starsze dzieci nic nikomu nie powiedziały? Rodzice je zastraszyli? Czy myślały, że taka jest norma?

    Akurat argument z widoczną ciążą mnie mało przekonuje. Gdybym ja zobaczyła sąsiadkę w ciąży, a potem nie widziała jej z wózkiem, pomyślałabym, że może poroniła i z delikatności nie dopytywałabym o noworodki.

    Podobnie jak szalonasasanka, nie wyrabiam nerwów, słuchając takich newsów. Dlatego omijam ‚Uwagi’, ‚Interwencje’, ‚Sprawy dla reportera’ i tym podobne. Każda taka wiadomość człowieka jakoś infekuje. I jest wybór: albo przejmuję się każdą taką sytuacją, przeżywam ją, albo mogę oglądać jako dodatek wizualny do kolacji. Ani jedno ani drugie nie jest zdrowe na dłuższą metę. Co nie znaczy, że nie należy W OGÓLE się interesować. Ale można dawkować sobie ‚przyjemności’ i nie wgłębiac się w nie.

    Tak było w czasie tuż-po-katastrofie-w-Smoleńsku. Odcięłam się na jakiś czas od mediów i czytałam wybiórczo tylko to, co mnie interesowało. Jest internet, w którym można wybrać informacje, a inne pominąć, są radia muzyczne.

    Człowiek nie ma siły przejmować się WSZYSTKIM naraz….

    Polubienie

    • Palpfikszyn pisze:

      Stąd właśnie moje pytanie o to, kto kogo próbuje zrobić w balona. Mi się wydaje że wszyscy o dzieciach wiedzieli. Tyle. Nikt nie ruszył dupy w imię źle rozumianej „solidarności sąsiedzkiej”.

      Polubienie

  4. Mint Royale pisze:

    Miałem całkiem niedawno sytuacje w kamienicy. 20 m2 i 5 dzieci. Brudne, głodne, nie domyte, w szmatach zamiast ubrań. Zadzwoniłem do opieki, był wywiad środowiskowy robiony przez opiekę i dzieci zabrano. Minęło 2 miesiące, dzieci chodzą umyte i nie głodne, w czystych ubraniach. Matka może nie jest pięknością ale zachowuje podstawy higieny, Można? Można. W dupie mam to że rodzina rozpada się i tego typu. Znieczulica jest dlatego bo nikt nie reaguje. A ja nie widzę powodu dla którego mam patrzeć przez okno na biegające dzieci z tajlandii i wąchać smród na klatce. Sorry…

    Polubienie

  5. Palpfikszyn pisze:

    No właśnie. Pytanie zajebiste „co zrobić”. Ale może do Mopsu i postraszyć policją? Ha! Że się zadzwoni do TVNu?

    Polubienie

  6. Ja powiem w tym temacie tylko tyle. Za każdym razem, kiedy słyszę o dzieciach w paczkach, beczkach, akwariach, pudełkach od zapałek, zamkniętych w piwnicy, słoiku albo międy szybami w oknie, to przestaję czytać. Bo zawsze potem zaczyna się cyrk, kto winny, kto nie winny, bo przecież Ci z Mopsu w przeciągu 5 lat tam byli dwa razy, więc wszystko jak trzeba.

    Nie czytam, nie denerwuje się, trzymam się z daleka, bo człowieka po prostu wykończą. A już zaczęłam zauważać, że przy takich, jakby nie było z pupki nagłaśnianych newsach, trzeba dobrze się rozejrzeć, co też ważnego właśnie dzieje się na świecie.
    Ot, powiedziałam.

    Polubienie

    • Palpfikszyn pisze:

      Wiesz, też mam tego dość. Ale odwracanie głowy albo zamykanie oczu wcale nie spowoduje, że problem zniknie!

      Polubienie

      • No to wiadomo, ale z drugiej strony, kontroli urodzin, działania mopsów i pierdolniętych ludzi nie przeprowadzisz w pojedynkę 😉 A resztę to wiesz, tyle ten problem obchodzi co mnie to, po ile są stroje kąpielowe w rozmiarze XS 😀

        Polubienie

        • Palpfikszyn pisze:

          A gdybyś miała w sąsiedztwie taką akcję? jak byś zareagowała?

          Polubienie

        • Nie widzę powodu, ani możliwości zareagowania. A Ty? co byś zrobił?

          No i pytasz o sytuacje, kiedy jeszcze nie wyszło wszystko na jaw? Czy już po?

          Bo przed, możliwe, że zadzwoniłabym do mopsu, a co by to dało, to wszyscy wiemy.

          Polubienie

        • Palpfikszyn pisze:

          No ale jeśli się nie zadzwoni, to będzie następny kwiatek jak tutaj, prawda?

          Polubienie

        • Palpie Kochany! Uczę się egoizmu od niedawna, więc ju noł 😉

          Polubienie

        • Palpfikszyn pisze:

          Egoizm jak najbardziej tak! Ale wiesz, każde ekstremum jest złe! 🙂

          Polubienie

        • Zresztą, ja od zawsze uważałam, że ten podół jest już tak zepsuty, że … tak już buńczucznie mam!

          Polubienie

        • Palpfikszyn pisze:

          No wiesz, z drugiej strony to są dzieci…

          Polubienie

        • Ale ja przecież rozumiem co Ty do mnie mówisz. Konie się doprowadza do śmierci głodowej, psy się przywiązuje do drzew i zostawia, na komendach policjanci biją małolaty za zioło, w Turcji jest koniec świata i nikt o tym nie mówi, dzieci spuszcza się w kiblu i nikt nawet nie wie ile takich małuchów skończyło swój żywot, bezdomnych maltretują w Rosji popierdolone małolaty, rodzinom z chorymi dziećmi nikt nie pomaga. Jeżeli jest możliwość należy pomagać, ale ja całego świata na siebie nie wezmę.

          Poza tym, to nie my powinniśmy regulować to, jak ten świat powinien działać. Ja nawet nie mówię prawidłowo, w miarę funkcjonalnie.
          Może gdybym miała dzieci, miałabym inny stosunek do tej sprawy. Ale nie mam.

          Polubienie

        • Palpfikszyn pisze:

          Ja też nie mam, mało tego: stosunek do dzieci mam stricte ambiwalentny. Ale twierdzę, że jak nie będzie się pewnych zachowań demaskować i piętnować: to nie zmieni się nic.

          Polubienie

        • Ale popatrz. Czyja to była wina? Rodziców, przecież to oczywiste. to właśnie oni zdecydowali w jakiś pokrętny sposób część dzieci kochać i wychować, a części spierdolić życie. Gdyby nikt się o tym nie dowiedział, to trudno byłoby przewidzieć, co dalej byłoby z bliźniakami. Tu też pojawia się pytanie, czy gorsze jest chowanie płodów w beczkach, czy takie dręczenie dzieci. Ale to już wiesz.
          Więc logicznie rzecz biorąc piętnować należy rodziców. No, ale co to teraz da? Nie mogę sobie wyobrazić co ma nie tak z mózgiem człowiek, który przez lata z takim okrucieństwem, konsekwentnie coś takiego robi.
          I dobra, zrobiła się afera. rodzice mają fryty itp. itd. Ale kiedyś, gdzieś, znów urodzą się jakieś dzieciaki, którym rodzicom nie zrobiono odpowiednio wcześniej badań psychiatrycznych (uważam, że powinno się badać każego, kto chce mieć dzieci) i historia się powtórzy. I nic do tego nie będzie miał system, Ty, ja. Nikt nie będzie miał na to wpływu.

          Polubienie

        • Palpfikszyn pisze:

          Wiesz, ja jestem naprawdę w stanie przyjąć do wiadomości, że nie każdy się nadaje na rodzica. Ale jak już ma te dzieci, to niech wtedt państwo się włączy w pomoc. Skoro chce, żebyśmy się rozmnażali, niech się spręży w tej pomocy.

          Co mnie mierzwi?

          MOPS wiedział, przychodnia wiedziała. Już nawet nie wspominam o sąsiadach.

          Gdzie kurwa byli jak nie było dzieci przez 5 lat?

          Polubienie

        • Tam gdzie zawsze. Przy biurku z kawką i ploteczkami. Nie chciałabym generalizować, ale niestety. I moja siostra i bliskie koleżanki trochę za biurkiem siedziały.

          Polubienie

        • Palpfikszyn pisze:

          No właśnie.
          Za naszą kasę na dodatek!!!

          Polubienie

        • Dokładnie. Pensja w takich miejscach jak Mops powinna być uzależniona od wyników. Urzędy pracy to samo. Ale już widzę to pospolite ruszenie urzędasów na taki pomysł :/

          Polubienie

        • Palpfikszyn pisze:

          Właśnie. Dziwnym trafem jednak budżetówka ma kompletnie kurwa w dupie jakość. Ważne że kasa wydana.

          Polubienie

        • aAleż oczywiście. Mnie i tak najbardziej bawią urzędy pracy. córki pracownic na etatach i osiem godzin przekładania dokumentów w te i z powrotem. Nikt nie rozlicza ich z niczego. Nie mają nawet pojęcia, jakie ogłoszenia wiszą na ich tablicy. Dramat, po prostu dramat. Byłoby mi wstyd, gdybym była takim urzędnikiem. Naprawdę. A z drugiej strony znam kogoś, kto nie mogę powiedzieć, gdzie pracuje, bo może tu zagląda, ale dziewczyna na stanowisku samorządowym zajebiście działa. Tak jak trzeba, a dodatkowo ponad to. Nie mówiąc o tym, że kiedyś uratowała jednemu z petentów życie.

          Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

perfumomania

subiektywnie i ze szpileczką o perfumach...

JA SKORPION

There is another world, but inside this one, inside me.

kayab92's Blog

Just another WordPress.com site

Introweska

Anomalie życiowe

Panna Maruda vs. Świat

Z życia pracoholika. Krytycznym okiem o korporacyjnej egzystencji i wrażliwej duszy poszukującej szczęścia .

Jak napiszę, to będzie

Opowiadania, e-booki, przegląd wydawniczo-kulturalny. Blog Agnieszki Żak

escaape

into another world

Kulturalna szafa

#czytajkulturalnie

pocichutku

.. kilka słów ..

Gabinet Osobliwości

Któren zawiera w sobie curiosa rozmaite ku wesołości, ale i smutney refleksyi odwiedzającey go publiczności pomieszczone

Siupster

Uwaga, Wielki Siu pisze!

cmentarzysko dudsów

by Agata Rutkowska

Book Emperor.

czyli teksty od władcy puszczy.

sztuka prostoty

Blog o wnętrzach, o tym jak wpływają na nasze życie, aby stawało się proste i szczęśliwe.

codziennik

notatki. fotografie. myśli

%d blogerów lubi to: