O tym, jak infantylne kretynki próbowały nauczyć Polskę gotować.

Nie pisałem do tej pory, że zdarza mi się coś ugotować. I to nawet częściej niż rzadziej. Lubię wiedzieć, co mam na talerzu i jak zostało zrobione. Stąd też czasem zaglądam na różne strony, których głównym celem (a czasem celem samym w sobie) jest dostarczanie contentu domorosłym kucharzynom takim jak ja. A czego tam nie można znaleźć jak się dobrze poszuka!

Tak, lubię coś ugotować. Bo jak napisałem, fajnie jest wiedzieć, co się ma na talerzu. Tak, takie małe zboczenie ujawniające się w sklepach, w których to potrafię – w przypadku podejrzanie niskiej ceny wędliny – zapytać o skład chemiczny produktu (w pełni świadomie użyłem słowa „chemiczny”). I tak, kupuję tylko te, które mają najwięcej mięsa w mięsie. Że jakaś dziwna to metoda? Może. Ja mam jednak dość bogatą wyobraźnię i widzę przed oczami bardzo wiele rzeczy, gdy się dowiaduję że w parówce jest 22% mięsa. Znając życie te 22% to skóra, bebechy, kurze łapki, wymiona i penisy przemielone i przefarbowane żeby ładnie wyglądały – i chemicznie zaprawione, żeby się trzymały kupy, ale grunt to się oszukiwać wiedząc, że coś ma 93% mięsa (a są i takie parówki).

Ale nie o tym chciałem napisać – znów schodzę z tematu.

Chodzi więc o to, że w dzisiejszym moim niedzielnym pędzie jedzeniowym, zaraz po tym, jak skończyłem pracować (jak to się ma do poprzedniej notki?) zacząłem szukać inspiracji kolacyjnej. Suma summarum wyszedł szybki kurczak z warzywami z woka, ale to co znalazłem w sieci zmroziło mnie i spowodowało że włosy mi się podniosły na przedramionach. I wcale nie znalazłem dokładnej listy tego, co jest w rzeczonych parówkach, tylko potężną dawkę infantylizmu i kretynizm blogerek i panienek wrzucającej przepisy do sieci.

Szukałem jakiejś wizjonerskiej zapiekanki – wiecie takiej, że jak zobaczę na zdjęciu jajka przepiórcze i czerwony kawior na pieczonych ziemniakach to rzucę w pizdu wszystko i popędzę do Tesco czy innego Carrefoura szukać składników. A co znalazłem? Uwaga, uwaga! Pierwsza wizja: nagłowek wyświetlony przez Google: „moj TŻ robi pyszne zapiekaneczki z keczupikiem” Mocne co? Zapiekaneczki. Z keczupikiem. Czemu (do kurwy nędzy) nie zapiekanusieńki z keczupiniusiem? Czy naprawdę przeciętny czytelnik takich blogów jest skretyniałym imbecylem, albo srającym w pieluchę niemowlęciem, by mówić do niego jak do dziecka? Nie powiem, podjarałem się tym jak mało kiedy. Już kiedyś nawet się zirytowałem takimi zdrobnionkami, ale teraz postanowiłem wyśledzić inne. Wkrótce znalazłem frazy „pokrój mięsko na plasterki”, „posmaruj chlebek masełkiem” czy „fasolkę z kiełbaską jedz z chlebkiem”. Znalazłem różne przepisy z ogóreczkami, selerkiem, ziemniaczkami i jajeczkiem. Marchewka nie zrobiła na mnie wrażenia: marcheweczka już tak (poszukajcie przepis na marcheweczkę nietypową). Innej pani właśnie zamarzył się „pyszny sosik”, następna chwali się „wiosenną suróweczką”. Mięsko natomiast różne może być: z grilla, patelni, ze słoika i oczywiście: mielone.

Do orzygania wskutek infantylizmu – jest już tylko pół kroku, nawet już nie jeden cały.

To ja chyba jutro zrobię w ramach odchamienia: na przystawunię pieczony seruś halumi w panieruni z patelenki, z plasterusiem cytryneczki. Ugotuję zupunię, może krupniczek na kaszuni z ciupeńką mięsunia, grzybusiami i ziemniaczkami w kosteczkunię? Albo ogóreczkową. Wrzucę porusia, marchewunie, selerka i skrzydełka kurczaczusia do garnusia a na tareczce przygotuje kiszonusie ogóreczunie… pomidorowuniej nie, bo do obiadeczku będzie sałatunia: pomidorki z cebulką podlane oliweczką z odrobinką soli albo i ogóreczkiem i serusiem fetunia. A na główne daniunio zrobię stekusia. Olbrzymiusiego na cały talerzyczek.

Deserunia, kurwusia, nie będzie.

Reklamy
Otagowane , ,

14 thoughts on “O tym, jak infantylne kretynki próbowały nauczyć Polskę gotować.

  1. PsychoCook pisze:

    Plasterki rozumiem, bo jednak to nie to samo co plastry (cienkie vs. grube), ale cała reszta przyprawia mnie o radosny bełcik.

    Lubię to

  2. dinki pisze:

    A tam czepiasz sie. Takie zdrabnianie jest czesto spotykane. I u panow i u pan (chociaz u matek z malymi dziecmy czesciej- fakt)

    A przyczyna jest taka, ze w dziecinstiwe karmiono cie takiem jezykiem. Po drodze wyrosles z tego, przyzwyczailes sie do normalnej formy ale od czasu do czasu mimowolnie wychodzi z Twoich ust jakies zdrobnienie.

    Czym skorupka za mlodu nasiaknie, tym na starosc traci

    Lubię to

  3. Jakubie! pisze:

    Pierdolusiam, rzygusiam tęczunią po przeczytanku Waszunich komciów.

    Lubię to

  4. Twój pomysł na obiad kłuje w oczy 😀
    Jednak najbardziej rozbawił mnie TŻ 😀 Nie wyobrażacie sobie, jak długo zajęło mi dojście o co w tym skórcie chodzi. Spopularyzowane chyba na wizażu (w końcu jestem babą, więc tam zaglądam :D) określenie Towarzysz Życia po prostu mnie zniszczyło. CO TO MA BYĆ???

    Zresztą, ja chyba wiem najlepiej, że Towarzysz Życia to stanowisko niezwykle „ruchome” i zmienne 😉

    Co do głównego tematu; fakt. Domyślam się, że znaczna część tych Pań to mamusie, albo po prostu ludzie, którzy kochają wszystko skracać. Zawsze mam wrażenie, że mówią o takich ciupkich porcyjkach 😀 jak dla elfów, albo małych robaczków 😀

    Niestety w tej kwestii świata „Palpuniu” nie naprawisz 😀

    Lubię to

  5. Kasia pisze:

    bez deserunia????? Pierdolusiam taki obiadeczek!

    Lubię to

  6. Palpfikszyn pisze:

    Na trawniczku przed domusiem…

    Lubię to

  7. zebrazklasom pisze:

    …a po wszystkim piesek zrobi zdrową kupkę 😛

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

perfumomania

subiektywnie i ze szpileczką o perfumach...

JA SKORPION

There is another world, but inside this one, inside me.

kayab92's Blog

Just another WordPress.com site

Introweska

Anomalie życiowe

Panna Maruda vs. Świat

Z życia pracoholika. Krytycznym okiem o korporacyjnej egzystencji i wrażliwej duszy poszukującej szczęścia .

Jak napiszę, to będzie

Opowiadania, e-booki, przegląd wydawniczo-kulturalny. Blog Agnieszki Żak

escaape

into another world

Kulturalna szafa

#czytajkulturalnie

pocichutku

.. kilka słów ..

Gabinet Osobliwości

Któren zawiera w sobie curiosa rozmaite ku wesołości, ale i smutney refleksyi odwiedzającey go publiczności pomieszczone

Siupster

Uwaga, Wielki Siu pisze!

cmentarzysko dudsów

by Agata Rutkowska

Book Emperor.

czyli teksty od władcy puszczy.

sztuka prostoty

Blog o wnętrzach, o tym jak wpływają na nasze życie, aby stawało się proste i szczęśliwe.

codziennik

notatki. fotografie. myśli

%d blogerów lubi to: